gosiaak blog

Twój nowy blog

24.11.2007

1 komentarz

Jakoś tak mnie naszło, by znów tutaj napiać. Może to dlatego, że zapomniałam o tym blogu. Naprawdę zapomniałam. Szukałam jakiejś strony w internecie ostatnio i przez przypadek weszłam na czyjegoś bloga. Wtedy przypomniałam sobie o swoim. Weszłam, choć myślałam, że jego już dawno nie ma, że został skasowany, bo przecież kasują blogi, które nie mają nowych notek przez… No właśnie, przez ile? Nie wiem.

Mniejsza o większość.

Czy to powrót? Nie, nie wydaje mi się.

Chcecie wiedzieć co u mnie? Napiszcie na GG ;)

Pozdrawiam wszystkich, którzy nadal tutaj zaglądają. :)

29.10.2006

9 komentarzy
Odpowiedź do poprzedniej notki.
Pisałam o mojej Reni. Wcześniej miałam Ją prawie na wyciągnięcie ręki, teraz troszkę gorzej. Mimo tego… Nadal jest wszystko dobrze… Nadal mogę na Ciebie liczyć. Dziękuję Ci :*
Ty zawsze potrafisz mi doradzić, potrafisz mi przetłumaczyć, potrafisz przylać, potrafisz pocieszyć, potrafisz wszystko… :*

1.10.2006

2 komentarzy

Co by nie skasowali…

A może znów zacznę pisać? Czasem chciałabym coś skrobnąć. Napisać coś, lecz… Na co pisać ten durny pamiętnik? Zastanawiam się…

Wtedy kiedy mi źle, a nie mam komu się wyżalić?

Wtedy kiedy mi źle i nie potrafię przestać myśleć o tym problemie?

Wtedy kiedy mi źle i nie wiem co ze sobą zrobić?

Kiedy?

Rzadko pisałam o tym co mnie cieszy. Dlaczego? Wolałam się cieszyć chwilą radosną niż o tym pisać. A gdy źle było to pisałam, użalałam się nad sobą. Teraz staram się tego nie robić. Generalnie, to jest bez sensu.

Fakt, czas najbliższy będzie najgorszy, bo osoba, którą kocham wyjechała.

Jednak jestem dobrej myśli. :)

Jeśli to czytasz to wiedz, że Cię kocham :* Choć Ty to dobrze wiesz… :)

No to… do zobaczenia. ;)

Piszę, bo nie wiem po jakim czasie nie pisania na blogu kasują go. Nie chce by mi go skasowano, bo być może kiedyś zachce wrócić tutaj. Na tą chwile pisać nie będę żadnych nowych notek. Najzwyczajniej w świecie nie mam ochoty, by czytali o tym wszyscy. Pisałam to już chyba wcześniej. Jeśli ktoś będzie chciał wiedzieć co u mnie to sam mnie o to zapyta. Więc…
żegnam się Wami, Kochani.
Trzymajcie się ciepło.
Pa!

Wesołych Świąt Wielkanocnych wszystkim Wam życzę. :)

Dziś ostatnia notka. Ostatnia do 31 maja.
Póki co zawieszam działalność bloga. Nie mam powodów by opisywać tutaj to co się dzieje w moim życiu, nie widzę w tym żadnego sensu. Poza tym, Ci co chcą to i tak się dowiedzą co u mnie słychać. Spotkają się ze mną osobiście. Przez gadu-gadu również nie porozmawiamy, ponieważ nie mam zamiaru wchodzić na gadu-gadu do dnia 31 maja.
Odezwę się jak skończą się matury.
Kontakt ze mną oczywiście telefoniczy oraz mailowy.

Wchodzi babcia do autobusu i pyta kierowcę:
- Synku chcesz orzeszka?
- Poproszę.
Na drugi dzień to samo, kierowca dostał orzeszka, ale mówi do babci:
- To niech pani też zje.
- Chłopcze, ja już nie mam zębów.
Trzeci dzień znowu:
- Synku chcesz orzeszka?
Kierowca zaciekawiony pyta:
- Babciu, a skąd masz takie dobre orzeszki?
- Z Toffifee…

W klasie pierwszej, prowadzonej przez bardzo seksowną i młodziutką nauczycielkę, w ostatniej ławce, tuż za Jasiem, zasiadł jaśnie pan dyrektor szkoły. Postanowił przeprowadzić wizytację na lekcji „najświeższej” w szkole nauczycielki. Pani, bardzo przejęta, odwróciła do klasy swe apetyczne, opięte krótką spódniczką
pośladki, pisząc na tablicy: „Ala ma kota.” Nawrót i pytanie do klasy:
- Co ja napisałam?
Martwota i przerażenie… Jedynie Jaś wyrywa się jak szalony.
- No…., no…, Jasiu?
Pani, z ogromnym wahaniem, dobrze już
znając wyskoki tego łobuziaka, wezwała go do odpowiedzi.
- ALE MA DUPĘ!
- Pała!
Wybuchła pani, czerwona na twarzy z oburzenia. Jasio też wściekły, siadając zwrócił się do tyłu, do dyrektora mówi:
- Jak nie umiesz czytać, to nie podpowiadaj.

Dziś rano odbywałem podróż autobusem miejskim.
Siedziałem sobie z małżonką na takim poczwórnym siedzeniu, gdzie dwie pary
pasażerów siedzą na przeciw siebie. Po drugiej stronie siedział młody chlopak oraz moherowa babcia (12 batalion 22 pułku Moherowych Beretów „Rydzyk, Honor i Ojczyzna”). Chłopak odebrał telefon i tak mówi:
- Aniu, będę u ciebie dziś o 19. Bardzo cię kocham. Jesteś dla mnie jedyna.
Po chwili odbiera drugi telefon:
- Cześć Basiu! Wiesz, że kocham tylko ciebie. Wpadnę do ciebie jutro o 20.
Moherowej babci zaczerwieniła się twarz i zbladł beret. A chłopakowi znowu dzwoni telefon:
- Cześć! Już do Ciebie jadę. Stęskniłem się za tobą. Istniejesz dla mnie tylko ty Staszku.
Moherowa babcia wybuchła jak bomba. Zaczęła biednego chłopaka wyzywać od zboczonych bezbożników, oraz
sodomitów. Chłopak spasowiał na twarzy, ale zachował zimną krew.
Odpowiedział babci:
- No co? Chyba musze się wyszaleć przed powrotem do seminarium?

W pierwszej klasie szkoly podstawowej, podczas lekcji biologii, pani pyta dzieci:
- Jakie dzwieki wydaje krowa?
Malgosia podnosi reke:
- Muuuu, prosze pani.
- Bardzo dobrze Gosiu. A jaki odglos wydaja koty?
Grzes podnosi reke:
- Miauuu, prosze pani.
- Bardzo dobrze, Grzesiu bardzo dobrze. A jaki dzwiek wydaja psy?
Jasio podnosi reke.
- No Jasiu powiedz – zacheca pani.
- Na ziemie skurwysynu, rece za glowe i szeroko nogi!!!

PS. Serdeczne pozdrowienia dla Krzysiów dwóch :) Krzysia K. i Krzysia B. :)
Baran? Zadowolony? ;) Chciałeś – to masz! :) Buźka :*

PPS. Pozdrowienia, całusy i uściski i co tam sobie chcesz… dla Ciebie Reniu :* I dla innych ;) Bierzta co chceta ;)

Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeden z was mnie zdradzi…
Ewangelia wg św. Jana 13,21

REFREN:
ECCE HOMO znaczyło
Że OTO JEST CZŁOWIEK…
Wianek z cierni na głowie
Płaszcz by bardziej poniżyć
ECCE HOMO – rzekł Piłat
Ludzie rzekli – UKRZYŻUJ!

Judaszowe srebrniki
I jak cierń w oku zdrada
Biada tobie Judaszu
Twoim bliźnim też biada

Ręce mył Poncjusz Piłat
Gdy na zbrodnię się godził
Rzekł Pan – lepiej by było
Gdyby się nie narodził

REFREN:
ECCE HOMO znaczyło
Że OTO JEST CZŁOWIEK…
Wianek z cierni na głowie
Płaszcz by bardziej poniżyć
ECCE HOMO – rzekł Piłat
Ludzie rzekli – UKRZYŻUJ!

Apostołów skarbniku
Na co taka ci bieda
Na co liche srebrniki
Skoro Boga masz sprzedać

Pocałunek Judasza
W którym umarła miłość
Na śmierć wiodąc mesjasza
Ręce mył Poncjusz Piłat

REFREN:
ECCE HOMO znaczyło
Że OTO JEST CZŁOWIEK…
Wianek z cierni na głowie
Płaszcz by bardziej poniżyć
ECCE HOMO – rzekł Piłat
Ludzie rzekli – UKRZYŻUJ!

Niechaj błagalne modły
By tę winę odkupić
Za Judasza co podły
Za człowieka co głupi

Ręce mył Poncjusz Piłat
Judasz z pętlą się godził
Rzekł Pan – lepiej by było
Gdyby się nie narodził

REFREN:
ECCE HOMO znaczyło
Że OTO JEST CZŁOWIEK…
Wianek z cierni na głowie
Płaszcz by bardziej poniżyć
ECCE HOMO – rzekł Piłat
Ludzie rzekli – UKRZYŻUJ!

STRUMIEŃ

„Strumieniu, leśny strumieniu
Odsłoń mi tajemnicę swego początku…”
Jan Paweł II – Źródło

REFREN:
Strumieniu, leśny strumieniu
Źródlanej wody krynico
Strumieniu, leśny strumieniu
Gdzież twych początków tajemnica

Jak zabłąkana krówka boża
Pól rajskich szuka po próżnicy
Tak ludzie, błądząc po bezdrożach
Odkryć chcą źródła tajemnicy

CHÓR:
Żeby źródło odnaleźć
Trzeba iść ciągle w górę
Trzeba iść ciągle w górę strumienia…

Żeby źródło odnaleźć
Trzeba iść ciągle w górę
Trzeba iść ciągle w górę strumienia

REFREN:
Strumieniu, leśny strumieniu
Źródlanej wody krynico
Strumieniu, leśny strumieniu
Gdzież twych początków tajemnica

Lecz ty strumieniu czemuś milczysz
Głęboko kryjąc prawdy sedno
Choć w nich apetyt iście wilczy
By się z wszechrzeczą stopić w jedność

CHÓR:
Żeby źródło odnaleźć
Trzeba iść ciągle w górę
Trzeba iść ciągle w górę strumienia…

Żeby źródło odnaleźć
Trzeba iść ciągle w górę
Trzeba iść ciągle w górę strumienia

REFREN:
Strumieniu, leśny strumieniu
Źródlanej wody krynico
Strumieniu, leśny strumieniu
Gdzież twych początków tajemnica

Aż wreszcie rozpędzone fale
Aż wreszcie szepnie kamień któryś
Że jeśli źródło gdzieś odnaleźć
To trzeba iść pod prąd, do góry

CHÓR:
Żeby źródło odnaleźć
Trzeba iść ciągle w górę
Trzeba iść ciągle w górę strumienia

Żeby źródło odnaleźć
Trzeba iść ciągle w górę
Trzeba iść ciągle w górę strumienia

REFREN:
Strumieniu, leśny strumieniu
Źródlanej wody krynico
Strumieniu, leśny strumieniu
Gdzież twych początków tajemnica

[TU ES PETRUS]

Chcecie to macie… Ale co mam pisać? :P No ok, ok!

A więc…

Impreza rozpoczęła się kilka minut po 20. Był mały szał na przedstawieniu ;) Najpierw oczywiście Polonez, bo jakby to było gdyby go nie było? :) Troszkę było zamieszania, ale bez żadnych potknięć zatańczyłam :) Później skecze.. nawet nieźle wyszły… bałam się o nie, ale… widać nie potrzebnie. W między czasie część naszego chóru śpiewała :]

„Daj mi tę noc,
tę jedną noc” ;)

no i później…

„Zatańczysz ze mną jeszcze raz
ostatni raz
nim skończy się ten bal
nadziei iska byłyśnie w nas
i zgaśnie w nas
jak niepotrzebna łza”

no i… na sam koniec ujrzeliśmy przerażoną naszą kochaną Panią Prof. Rzeszotarską :) (cudna kobieta :)), gdy nasz wspaniału chór zaczął fałszować „Rzekę marzeń”. Ten utwór jest śliczny, podzielony na głosy, a tego wszystkiego nauczyła nas właśnie Pani Profesor, dlatego też była zszokowana, gdy usłyszała nasze fałsze (utwór był wypracowny w 100%, a fałsze rzecz jasna specjalnie). No ale zaraz Ją mile zaskoczyliśmy. Otóż po raz OSTATNI podyrygowała chórem z naszym udziałem, z udziałem klas trzecich :) Myślę, że miłe wspomnienia będzie miała :)
To taki wstęp odnośnie przedstawienia, a teraz ogólnikowo. :)

Ogólnie studniówka się udała. Żadnych wpadek :) Ludzie się nie pospijali, choć byli lekko zakręceni ;) Ale kto to widział? ;) Wytańczyłam się za wszystkie czasy :D Nogi to mnie bolały jak nie wiem… Ale opłacało się ;) Jestem zadowolona :)

Pozdrawiam tych z którymi się tak dobrze bawiłam… Buziaki dla Was :*
(Renia, Ania, Krzyś, Piotrek, Paweł, Paweł – dla Was największe buziale za zabawę :) )


  • RSS